Emaus
Jednym z bardziej tajemniczych miejsc wspomnianych w Piśmie Świętym jest wieś zwana Emaus, oddalona sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy (ok. 11 km na północny zachód: wioska El-Quebeibeh), która została tylko raz wymieniona w Ewangelii redagowanej przez św. Łukasza (24,13). Niektóre rękopisy podają także dłuższy, bardziej prawdopodobny dystans – 160 stadiów, czyli ok. 30 km do Emmaus, znanego przez pierwszych chrześcijan (wspomina o nim Orygenes i Euzebiusz). Emaus występuje przy opisie wydarzeń z uczniami: Kleofasem i Symeonem, które miały miejsce po zmartwychwstaniu Jezusa. Historia zna je także z czasów wojen machabejskich z II w. przed Chr. Dziś w bliższej miejscowości, która mogła być biblijnym Emaus stoi franciszkański kościół. Można tam również natrafić na pozostałości bazyliki z czasów krzyżowców, a także tzw. domu Kleofasa.
Opisy pustego grobu i ukazywania się Zmartwychwstałego zawarł każdy z Ewangelistów. Łączy je wrażenie inności Jezusa u osób, które Go spotkały i niezwykłe właściwości Jego ciała, które jednak nadal charakteryzuje się ludzką postacią i materialnością, choć uduchowioną. Spotkanie takiego przemienionego Pana było niezwykle tajemnicze i fascynujące dla uczniów. W pierwszej chwili mieli oni trudność z rozpoznaniem Kim On jest, lecz gdy to odkrywali, zaczynali wierzyć w Niego i rozumieć przekazaną im Ewangelię, którą później zanoszą na cały świat.
Św. Łukasz zaraz po męce Zbawiciela przytacza opis pustego grobu i spotkanie aniołów z Marią Magdaleną, Joanną i Marią, matką Jakuba, które w pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu niosąc przygotowane wonności. Apostołowie jednak nie uwierzyli w tę wieść. (por. Łk 24,1-11). Piotr postanowił tam się udać i zdziwił się widząc jedynie płótna (Łk 24,12). W tym jednak dniu dwaj z uczniów, idąc do Emaus, smutni rozmawiali o tym, co się wydarzyło w ostatnich dniach w Jerozolimie. W pewnym momencie dołączył do nich trzeci rozmówca, którego uznali za przybysza, co nie ma pojęcia o ostatniej historii związanej z Jezusem. Ten jednak widząc ich nierozumność i serca nieskore do wiary zaczął wykładać znaczenie pism i proroctw, poczynając od Mojżesza w odniesieniu do zapowiedzianego przed wiekami Mesjasza. Rozmowa, zważywszy na odległość i zapadający zmrok, mogła trwać nawet kilka godzin. Ponieważ była bardzo interesująca, gdy przybliżyli się już do Emaus, przymusili rozmówcę ukazującego jakoby miał iść dalej, aby z nimi został (por. Łk 24,13-29).
Kulminacyjny moment nastąpił kiedy ów gość zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im (Łk 24,30). Skutkowało to otwarciem się ich oczu i poznaniu w Nim właśnie Jezusa, z którym z pałającym sercem nieświadomie tyle w drodze rozmawiali. On jednak zniknął z oczu. W tej godzinie wybrali i wrócili się do Jerozolimy, gdzie zastali zebranych Jedenastu Apostołów oraz innych, którym opowiedzieli o swojej drodze i poznaniu Jezusa.
Nam, parafianom z kościoła św. Franciszka z Asyżu w gdańskim Emaus, historia ta powinna być szczególnie bliska. Jezus jest obecny przy nas, gdy szczerze Go poszukujemy i gdy wspólnie rozmawiamy o naszych trudnościach dotyczących wiary w Niego. Nie można jednak poznać Boga, gdy lekceważy się Eucharystię. To właśnie owocem dobrze przeżywanej Mszy Świętej i godnie przyjętej Komunii Świętej jest silna wiara. Bywają momenty, że możemy wręcz namacalnie doświadczyć działania Boga w naszym życiu. Gdy otworzą nam się oczy na sprawy najważniejsze, bo dotyczące naszego zbawienia, Chrystus może znowu pozornie zniknąć – zapraszając nas w podróż do Niebieskiego Jeruzalem, gdzie wraz z Nim czekają na nas aniołowie, Apostołowie i święci.