Piekło
Jezus Chrystus tak bardzo umiłował człowieka, że przychodząc, na Ziemię sam przyjął ludzkie ciało i choć nie popełnił najdrobniejszego grzechu, przyjął cierpienie za wszystkie grzechy świata. Dzięki temu złożył swojemu Ojcu doskonałą ofiarę za nasze osobiste grzechy, których ceny nikt z nas nie mógłby zapłacić. Już teraz Jego dobrocią i wspaniałomyślnością raduje się niezliczona liczba ludzi, którzy żyjąc na Ziemi według Ewangelii, po śmierci stali się mieszkańcami wiecznego królestwa.
Po rozmyślaniu nad wieloma miejscami, które odwiedzał Zbawiciel, kiedy był na Ziemi, po zaglądnięciu także do Szeolu, gdzie zstąpił w momencie śmierci na Krzyżu i wreszcie ostatecznym wstąpieniu do Nieba, gdzie zasiada po prawicy Ojca, przychodzi czas, aby wspomnieć o jeszcze jednym biblijnym miejscu, które jest jednak całkowicie pozbawione Jego obecności. Jest nim Piekło.
Słowo Boże naucza, że po śmierci Wszyscy musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre (2 Kor 5,10). Wszelkie zło jest radykalnie różne od Boga, bierze się od ojca kłamstwa i jest szpetne. Ktoś, kto umiera utwierdzony w złu, bez żalu i pokuty, czyli w stanie grzechu śmiertelnego, nie jest w stanie przebywać z Trzykroć Świętym Bogiem i wszystkimi pięknymi i doskonałymi mieszkańcami Nieba przez całą wieczność. Wiedząc jak bardzo by tam nie pasował, Piekło staje się dla niego mniejszą karą. Dlatego przestrzega Ewangelia: Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 13,41-42).
Święty Paweł z troską wymienia tych, którzy są w największym zagrożeniu potępienia: Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego (1 Kor 6,10). Dalej Apostoł Narodów podaje świętokradców: Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije (1 Kor 11,29). Stąd jeśli np. zataiło się kiedyś grzech ciężki przy spowiedzi, koniecznym lekarstwem może być spowiedź generalna (z całego życia). Dalej Apokalipsa dodaje: dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga (Ap 21,8).
Pan Bóg prawdę o Piekle pozostawił nie tylko w Biblii, ale ukazał ją wielu świętym mistykom, aby tym gorliwiej zabiegali o zbawienie własne i ludzi wokół nich. Matka Boża w Fatimie ukazała tą straszną rzeczywistość nawet dzieciom. Zaś szczególną wizję otrzymała św. siostra Faustyna. Zapisała ona w Dzienniczku (pkt 741): Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. (…) Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie — ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie — nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka — jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka — jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka — jest ustawiczne towarzystwo szatana: siódma męka — jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób (…). Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest (…) To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło (…).
Niepojętym bólem potępionych jest świadomość, że tak łatwo mogli zostać zbawieni, gdyż Odkupienie było na wyciągnięcie ręki, a drugiej szansy już nie będzie. Wśród nich jest wielu takich, którzy naiwnie odkładali swoje nawrócenie aż do śmierci. Mówi o nich Mądrość w Księdze Przysłów: Ponieważ prosiłam, lecz wyście nie dbali, rękę podałam, a nikt nie zważał, gardziliście każdą mą radą, nie chcieliście moich upomnień: więc i ja waszą klęskę wyszydzę, zadrwię sobie z waszej bojaźni (Prz 1,24-26). Są też tacy, którzy uważali się za tzw. dobrych ludzi, gdyż przestrzegali tylko większości przykazań lub nie żałowali za tylko jeden grzech ciężki, zapominając o słowach: Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za wszystkie (Jk 2,10).
Trzeba zawsze pamiętać, że nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych (Mt 18,14), ale jest to najtragiczniejszy wybór konkretnego człowieka. Dlatego mówi Bóg ustami proroka Ezechiela: Na moje życie! Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył (Ez 33,11). Są i tacy, którzy mają taki głęboki żal i wstręt do swoich grzechów, że po śmierci idą prosto do Nieba z pominięciem Czyśćca (por. Łk 7,47), gdyż Litościwy i miłosierny jest Pan, długo czekający i wielce miłosierny (Ps 103,8), Dobry jest Pan dla ufnych, dla duszy, która Go szuka (Lm 3,25).
W Kościele Katolickim Jezus Chrystus pozostawił wszelkie środki potrzebne do nawrócenia i zbawienia. Zaś szczególną ich pewność daje głęboka cześć do Najświętszego Sakramentu i Najświętszej Maryi Panny. Nimi kierowali się wszyscy przyszli święci. Poznali i umiłowali Stwórcę do tego stopnia, że już nawet nie bali się Piekła: doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą (1 J 4,18). W ich sercu zagościła wielka tęsknota za Bogiem i Niebem, o której nie mogli nie mówić innym.