Podczas poprzedniej katechezy przybliżyliśmy sobie wartość modlitwy Pańskiej w czasie liturgii Mszy świętej. Dzisiaj chcemy odpowiedzieć na pytanie, które nasuwa się po odmówieniu Ojcze nasz podczas Eucharystii. Dlaczego nie kończymy tej modlitwy aklamacją Amen, jak większość modlitw? Ma to swoje uzasadnienie w ostatniej prośbie Modlitwy Pańskiej „ale nas zbaw ode złego”. Po tych słowach następuje modlitwa rozwijająca, która z języka greckiego nazywa się embolizm co tłumaczymy jako dołączenie, załączenie, wstawka.
Embolizm Kościoła rzymskiego obecny w liturgii od wczesnego średniowiecza należał do modlitw prezydencjalnch tzn. odmawianych na głos przez celebransa. Wyrażenie o wybawieniu nas od „zła wszelkiego” interpretowane było przez ojców greckich w sensie osobowego rozumienia zła. Prośba więc miałaby na uwadze nade wszystko eschatyczne czyli ostateczne zwycięstwo nad Złym i udział w zbawieniu, którego zadatek otrzymujemy uczestnicząc we Mszy świętej i przyjmując Komunię świętą.
Tekst modlitwy zawiera zatem prośbę o uchronienie obecnych od zagrożeń działania Złego. Polskie tłumaczenie przynosi słowo „zamęt”, które dobrze oddaje niebezpieczną taktykę nieprzyjaciela. Zamęt jest bardziej niebezpieczny od konkretnego zła, ponieważ nie da się z nim walczyć w sposób punktowy.
Po słowach embolizmu zgromadzony lud odpowiada „bo twoje jest królestwo i potęga i chwała na wieki”
na podstawie: Liturgika t. IV Eucharystia x. B. Nadolski